Poproszę to dziecko z instrukcją obsługi…!

jak mówić, by dzieci nas słuchały...

Jak mówić, by dzieci nas słuchały...

Czyż życie nie byłoby piękne, gdyby do dziecka dołączali instrukcje obsługi + kalendarz z zaznaczonymi na czerwono datami "Jeśli życie Ci miłe, uciekaj. Twoje dziecko ma zły dzień!"? Ech... pomarzyć zawsze można... Co zatem zrobić, by nie wykończyć psychicznie siebie i dziecka?

Czytać, czytać i jeszcze raz czytać książki. A jak już skończycie, to obserwować, obserwować i jeszcze raz obserwować dziecko. Żadna książka i żadna dobra rada nie pomoże wam tak bardzo, jak obserwacja własnego dziecka. 

Dzieci to skomplikowane małe istotki, które mają więcej rozumu, sprytu i wytrwałości w testowaniu rodziców, niż się niektórym wydaje. Już od najmłodszych lat dają nam do zrozumienia, że łatwo nie będzie i bez walki się nie poddadzą. Ale.... nic nie szkodzi. My też nie!

"Byłam wspaniałą matką, dopóki nie miałam własnych dzieci."

Tym zdaniem zaczyna się książka napisana przez Adele Faber i Elaine Mazlish " Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły." Większość z Was pewnie doskonale zna ten poradnik, ponieważ jest on dostępny już od wielu lat i nawet jeżeli nie macie ochoty jej kupić, to bez problemu można ją znaleźć  w większości bibliotek. Osobiście jednak uważam, że jest to pozycja, którą warto mieć w domu i sięgać po nią, gdy tylko dopada nas bezsilność i nie wiemy już jak rozmawiać z dzieckiem. 

prawidłowa komunikacja

Dlaczego nie potrafimy ze sobą rozmawiać?

Bariery komunikacyjne powodują, że mamy duży problem ze wzajemnym porozumiewaniem się. Jedną z przeszkód komunikacji są emocje, które nam towarzyszą w konfliktowych sytuacjach. Powodują, że czytamy między wierszami i słyszymy to, co nie zawsze zostało powiedziane. To właśnie jest sedno problemu. Słyszymy to co chcemy usłyszeć! W książce, którą Wam dzisiaj przedstawiam możecie zobaczyć jak sposób mówienia i słuchania może zmienić tok rozmowy. Zobaczycie problem rozwiązany na różne sposoby oraz konsekwencje tego rozwiązania. Rodzic, który jest stanowczy i konsekwentny osiągnie dużo więcej niż ten, który dla świętego spokoju odpuszcza lub ten, który osiąga cel używając siły, ponieważ jest to rozwiązanie na krótką metę. Jak mawiał Bandura dziecko uczy się przez naśladowanie, więc cokolwiek zrobimy zawsze do nas wróci. Krótko mówiąc jeśli my krzyczymy, krzyczy i dziecko. 

 

To może jakiś przykład....?

Czemu nie?! Pewnego dnia mój syn wstał w nienajlepszym humorze, co dało się we znaki już od samego rana. Po opanowaniu fazy krzyku tuż po otwarciu oczu nadeszła pora, by się ubrać. I tu też nie było łatwo. Uparł się, że nie będzie się ubierał i kropka. To przecież z koniem się kopać nie będę. Nie to nie. Poszłam robić do kuchni śniadanie, a gdy on przytuptał za mną, już przy progu powiedziałam, że "do kuchni wchodzą tylko ubrane dzieci". Stał niezdecydowany przy drzwiach, więc powtórzyłam jeszcze raz. Nie wszedł, ale też się nie ubrał. Chciał pokazać jaki jest twardy. Po śniadaniu chciałam zrobić pranie (syn zawsze naciska guzik, przy załączaniu pralki), więc znowu powtórzyłam "tylko ubrane dzieci załączają pralkę". Poszedł i się ubrał.

Obeszło się bez krzyku. W sumie jego upór trwał ok 3h (bywało i dłużej). Stopniowo jest coraz bardziej ugodowy 🙂

Ale czy zawsze to tak wygląda? Niestety nie. Życie to nie bajka, a ja wciąż uczę się cierpliwości i spokoju. Dużo łatwiej jest powiedzieć " Posprzątaj zabawki!", " Masz się natychmiast ubrać!" lub "Marsz do łóżka". Efekt? Opór dziecka i niepotrzebna próba sił, bo każda ze stron chce postawić na swoim. 

Wychowywanie, to najtrudniejsza lekcja

Wychowanie to długi i żmudny proces, który trwa całymi latami. Nie można siąść na laurach i powiedzieć "wszystko już wiem". Dziecko zmienia się każdego dnia, uczy się nowych emocji, buntuje i dojrzewa... a my chcąc za nim nadążyć również musimy się na nowo uczyć rozmowy z nim. Także jeszcze ze sto razy przeczytam tę książkę + parę lat z dziećmi i stoicki spokój oraz prawidłową konwersację będę mieć w małym paluszku 😉

 

A jako, że ekspertem w wychowywaniu dzieci nie jestem, a tylko raczkującą mamą to zapraszam Was po więcej informacji na blog Kasi 3xMaMa, gdzie znajdziecie wiele ciekawych rad, opartych o techniki wychowawcze podane w tej książce (Kasia jest po szkoleniu dla rodziców, więc w razie pytań zgłaszajcie się do niej, na pewno rozwieje Wasze wątpliwości 😉 ) Przyjemnej lektury!

17 thoughts on “Poproszę to dziecko z instrukcją obsługi…!

  1. Wychowywanie jest bardzo trudne. Póki jeszcze nie mamy swoich dzieci (tak jak ja), to wszystko wydaje się takie proste. No bo przecież “to można tak, to można wspak i wszystko do siebie pasuje”. W praktyce to niestety ogromnie trudne, odpowiedzialne i bardzo łatwo popełnić błąd. Ale za to ile się człowiek podczas wychowywania własnych dzieci nauczy! Nawet nie tylko o tym jak z ludźmi postępować, ale jak fajnie byłoby brać przykład z dzieci – no i cieszyć się z drobiazgów! 🙂

  2. Zawsze jak widzę taki post to utwierdzam się w przekonaniu, że to nie dla mnie 😉 Mam na około wystarczająco dużo ludzi, którzy mnie nie słuchają 😉

  3. Mam juz duże dzieciaki, ale wracając do przeszłości – wydaje mi się, że dla świętego spokoju zbyt często odpuszczałam 🙁 Ale to chyba też kwestia charakteru rodzica… A ten trudno zmienić….

  4. Byłam kiedyś na warsztatach “szkoła dla rodziców”, gdzie 2 panie psycholog uczyły rodziców, jak rozmawiać z dziećmi i podawały przykłady bardzo podobne do tych przedstawionych w książce. Czasem zdarza mi się zastosować te metody na dzieciach. Czasem działa, czasem nie, ale i tak warto z nich korzystać.

  5. Z poradnikami bywa bardzo różnie. Najbardziej przeraża mnie fakt,że teraz każdy chce być ekspertem dosłownie od wszystkiego i najlepiej robić na tym pieniądze a żeby to jeszcze szło w parze z merytoryką to już inna historia.

    1. Poniekąd masz rację. Jednak, aby wyrobić sobie zdanie na jakiś temat musimy się z nim zapoznać poprzez opinie innych ludzi, poprzez książki, obserwacje, doświadczenia itd. Dlatego też uważam, że należy dużo czytać jednak to nie jest równoznaczne z powtarzaniem kropka w kropkę tego co jest napisane w książce. Tą książkę osobiście uważam za wartościową nie dlatego, że inni tak twierdzą, ale dlatego, że mi się podoba. Możesz być innego zdania.

  6. Jako rodzic skończyłam szkolenie właśnie na podstawie tej książki. Przeczytać ją to jedno, ale interpretacja drugie. Na swoim blogu również polecam metody tej autorki i dziele się wiedzą, która zdobyłam 😉 Każdy temat staram się omawiać szczegółowo, ale krótko. Pozdrawiam 😉

    1. Zgadza się wszystko można interpretować w dwojaki sposób. Oczywiście zajrzę do Cb i zapoznam się z Twoja interpretacja😉 Po szkoleniu i majac bogatsze doswiadczenie z pewnością masz więcej do powiedzenia w tym temacie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *